Dekret o tolerancji

 

 

„Dekret o tolerancji” czyli

PIECZĘĆ nr 207

Zdarzały się w naszej historii momenty piękne. Nawet historiografia międzynarodowa uznała je za  część światowego dziedzictwa kulturowego. Na liście światowego dziedzictwa UNESCO znalazły się: „21 postulatów Solidarności” z Sierpnia 1980 roku, „O obrotach sfer niebieskich” Mikołaja Kopernika oraz zupełnie zapomniana w Polsce „Konfederacja warszawska” czyli „Dekret o tolerancji” z 1573 roku.

Cóż to za dekret?

Europa XVI wieku pogrążona była w ustawicznych wojnach religijnych. Zmęczone wyniszczeniem i pragnące powrotu spokoju strony konfliktów uchwaliły w 1555 roku zasadę europejską cuius regio, eius religio („czyja władza, tego religia”) polegającą na tym, że władca decydował o tym w co i jak wierzą jego poddani. W nietkniętej wojnami religijnymi Polsce byłaby to rzecz nie do pomyślenia.

Spokojne czasy mogły się skończyć w Polsce kiedy 7 lipca 1572 roku zmarł ostatni król polski z dynastii Jagiellonów. Król sprawiedliwy i  tolerancyjny. W Polsce weszło wtedy w życie prawo o wyborze króla przez szlachtę na zasadach podobnych  jak dzisiejsze wybory prezydenta. Do wyścigu stanęło kilku kandydatów, jednak największe szanse na objęcie tronu króla Polski miał Henryk Walezy – brat króla Francji, Karola IX .

Henryk jednak bardzo zaniepokoił część obywateli Rzeczypospolitej swoją francuską polityką wyznaniową, a zwłaszcza urządzeniem nocą z 23  na 24 sierpnia 1572 rzezi znanej w świecie jako Noc Świętego Bartłomieja, kiedy to jego ludzie wyrżnęli w Paryżu tysiące protestantów zwanych też hugenotami. Później powtórzyło się to w kolejnych miastach. We Francji wybuchła wojna religijna. Hugenockie załogi wielu miast, ze słynną twierdzą La Rochelle na czele, chwyciły za broń i zamknęły przed królem swoje bramy.

W Rzeczypospolitej obawiano się, że kiedy Henryk Walezy zostanie królem, będzie chciał wprowadzać podobne pomysły i w swoim nowym królestwie.

W styczniu 1573 roku szlachta zebrana w Warszawie uchwalała prawo na czas bezkrólewia. Prócz tego, w obawie  przed Henrykiem, opracowano ustawę o wolności wyznania, którą przyszły król miał zagwarantować przysięgą.

W  postanowieniach ustawy czytamy o różnicach wyznaniowych w Polsce i możliwych wojnach z tego powodu, które miały w tym czasie miejsce w innych królestwach.

Aby takim wojnom zapobiec, szlachta w imieniu swoim oraz potomków zobowiązywała się zachować między sobą pokój, „krwi, dla różnej wiary, nie przelewać, ani też nie karać się wzajemnie konfiskatą majątków, więzieniem albo wygnaniem”. Gdyby zaś król chciał stosować podobne kary, sygnatariusze tej ustawy mieli nie tylko mu nie pomagać, ale i ze wszystkich sił przeciwstawiać się przelewaniu krwi za wiarę.

Od Karola IX, króla Francji, zażądano jako warunku osadzenia brata na polskim tronie: powszechnej amnestii dla hugenotów, przyznania  im swobód religijnych, przywrócenia potomkom zamordowanych stanowisk i majątków. Król miał przebaczyć twierdzom hugenockim i przede wszystkim odstąpić od oblężenia La Rochelle. Z takimi postulatami polski poseł Konrad Krupka Przecławski pojechał z Warszawy do Paryża, do króla, a następnie pod La Rochelle gdzie dowódcą oblężenia był właśnie Henryk Walezy. Walezy tronu polskiego chciał i  oblężenie zdjął. Król Karol IX również dotrzymał warunków i w kilka miesięcy później Henryka, po złożeniu przysięgi, że dochowa „Dekretu o tolerancji”, koronowano w Krakowie na króla Polski.

Pod tekstem Konfederacji, późniejszym Dekretem, zamieszczono 206 pieczęci. Dzisiejsze pokolenia inaczej stawiają pytanie o pojęcie tolerancji. Jakie to pytanie i jaka to odpowiedź? Zadajmy je sobie i odpowiedzmy również: czy postawilibyśmy dzisiaj pod Dekretem swoją

PIECZĘĆ nr 207

Flisacy, pływając w dzisiejszych czasach na podstawie „Dekretu o wolności żeglugi” króla Jana Olbrachta, stosują się podczas długiej podróży także do „Dekretu o tolerancji”.

Uczyńmy Królową Polskich Rzek akwenem, na którym Dekret jest prawem.

Symbolicznie taką pieczęć ze sobą wieziemy.

 

Dekret  polski „O tolerancji” z 1573 r. znalazł się na Liście Pamięci Świata UNESCO, podobnie jak francuska „Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela”.