Poniedziałek 12 maja.
Ładujemy klamoty na Zorazę. To piękny bat Jesteśmy na kilometrze „100”” u Zygmunta. Aż strach, ile na łodzi się mieści. W końcu dzisiaj wypływamy.
– Dziadek! Krzyczy wnuczka do Zygmunta:
– Kiedy wrócisz?
Jak każdy flisak, Zygmunt się drze:
– Nie wiem.
Jest 16.08. Trochę późno ale „Kiedy ranne…”
Dzisiaj „tylko” zrobić 119 kilometr.
Przeszliśmy!
No to teraz tylko trawers Hebdowa i ognisko…

Dobranoc












