Budzimy się oczywiście na drugim brzegu. Przeprowadzamy „Tabakę” na drugi brzeg na „marinę”. Cudzysłów uzasadniony bo schody urwane. Kra była zimą to urwała…





Po tylu dniach upragniony zakup
TRUSKAWKI
MNIAM, MNIAM, MNIAM
Po drodze mijamy trzy pontony bardzo, bardzo doświadczonych płetwonurków wojskowych. Dostają truskawki i pierniki. Oczywiście mamy wspólnych znajomych (Monika i Jacek Paris).
Miło się żegnamy i już niecierpliwie (wiatr prosto w gębe ) wypatrujemy dziury w krajobrazie…
W końcu jest!!!
Wreszcie puste miejsce między prawym a lewym brzegiem.

Nie do uwierzenia.
MORZE
Mamy płaskie dno więc z szacunkiem zawracamy na spokojne wody śluzy PRZEGALINA.
Idziemy pod Żuraw.
Maszt trzeba złożyć.
Trudno.
W końcu, powoli, powoli się wyłania.
ŻURAW

Stoi jak stał.
Wielkie mecyje … (ale kłamstwo)
A na łodzi radość]
Happy End
Znaczy koniec.
Post Scriptum
Pycha narratora (zdrowotna też)
Jeszcze rok temu pisałem karteczki

Jak narozrabiałem, to przepraszam.












