7 maja. Czwartek
Żeglowne „0”. Gorzów, Chełmek, Cypel Bieruński.

(znakomita fotorelacja Muzeum Bierunia. Nam za bardzo ręce drżały)
Dwa galary krakowskie.
Cztery łodzie z Dęblina i Sandomierza.
Tratwa z Mysłowic.
Flisacy krakowscy, sandomierscy, dęblińscy. Z Kozienic, Oświęcimia, Babic.
Na Bieruńskim Cyplu po prostu ścisk.
MOKSiR Chełmek, Muzeum Bieruńskie, władze miasta,
Koło Gospodyń Wiejskich.
Muzeum Krakowa.
Przemówienia z sensem!
Podniesienie bandery. Pełen optymizm.
Takiego chóru śpiewającego KIEDY RANNE jeszcze nie było.
Do morza „tylko” 941 kilometrów i 300 metrów.
Wielkie mecyje…
PS
Obiad dopiero na śluzie Dwory. Śluzowi podgrzali. Załoga mało misek nie pogryzła. Pani Anecie dziękujemy.

No i na kilometrze 38 odwiedziny najstarszego flisaka na Wiśle. Mieszkańca Stolicy Flisactwa Górnej Wisły. Czesława Wójcika. Rocznik 1928).
Co za wizyta…

Wypływamy. Jedna z łodzi topi silnik. Naprawa do drugiej w nocy.
Na zdjęciu mechanik przy pracy.













