Idziemy na Wyszogród. Wizyta u najlepszych wytycznych na Wiśle i wspólne zdjęcie z LEGENDĄ WIŚLANYCH WYTYCZNYCH, PANEM BARYTEM.
Nie spieszy się nam bo piękną łódź woduje Szymański z drugiego brzegu. Naprawdę ładna.


Dalej do Płocka.
Idziemy na Wyszogród. Wizyta u najlepszych wytycznych na Wiśle i wspólne zdjęcie z LEGENDĄ WIŚLANYCH WYTYCZNYCH, PANEM BARYTEM.
Nie spieszy się nam bo piękną łódź woduje Szymański z drugiego brzegu. Naprawdę ładna.


Dalej do Płocka.

Budzimy się oczywiście na drugim brzegu. Przeprowadzamy „Tabakę” na drugi brzeg na „marinę”. Cudzysłów uzasadniony bo schody urwane. Kra była

Grudziądz. Rano msza u świętego Mikołaja z ukłonami do Bractwa Szyprów pod patronatem tego świętego. Piękny wizerunek na fresku. I

Rano wszystkie klamoty lecą na brzeg. TABAKA WYGLĄDA JAKBY DOPIERO CO ZESZŁA DO WODY. Pływanka z turystami, wywiad do telewizorów,

Aleśmy pierników nakupili. Łooo matko. Spacer po starym mieście. Flisacy zupełnie inaczej patrzą pomnik Kopernika na rogu rynku. Tu zawsze

i u Rafała Koziołka. Zrobił fenomenalną niespodziankę. Pokazał nam swoją szkutnię. Jak to Lizak zobaczył to … przysiadł. No i

Pomni rad Jacka Parysa, który szedł wcześniej wypływamy 5.15 na Zalew Włocławek. Fajnie nie jest ale „na raty” doczłapaliśmy do

Z Warszawy (przez Spójnie bez problemu) idziemy na Modlin. Wiatr prościutko w gębe.| Na powitanie wypływa Kapitan Lanczewski. Dostarczył zaopatrzenie,

Płyniemy piętnastletnim batem TABAKA. Bandera Flisu na wielgaachnym maszcie. Korzystamy (do bólu) z gościny organizatorów ZIELONYCH ŚWIĄTEK na URZECZU. To

10 maja. Niedziela. O 9tej Załogi zebrały się przy łodziach. Z Wawelu odezwał się Dzwon Zygmunta. To procesja na Skałkę.

9 maja. Sobota. Pożegnanie flisaków. Pod ratuszem krakowskim O 18tej zebrali się flisacy a wśród nich Jasiu Jasieńku (Janusz Sroka).

8 maja. Piątek Od tej pory jedna łódź na holu. Przyszedł deszcz ale się opłacało bo z dziobu, długo, długo,

7 maja. Czwartek Żeglowne „0”. Gorzów, Chełmek, Cypel Bieruński. (znakomita fotorelacja Muzeum Bierunia. Nam za bardzo ręce drżały) Dwa galary
